
| 23-25.06.2010 Zlot Sokoła w Czersku |
| poniedziałek, 26 lipca 2010 20:12 |
|
Jednym z tradycyjnie i licznie odwiedzanych przez ClassiC Gniezno Veteran Motorcycle Club Poland imprez jest Zlot Sokoła organizowany co dwa lata w Czersku. Część z nas jak zwykle podążyła na kołach , więc nie obyło się bez przygód...
Przygody zaczęły się już na starcie spod domu Sławka- z gaźnika WSKi tryskały fontanny paliwa, ale chłopcy szybko temu zaradzili. Po przejechaniu 30 km nastąpiło najgorsze- zatarcie silnika dablju. Już straciłam wszelką nadzieję na to, że dotre na zlot, ale Sławas wezwał pomoc, Czwarty dokonał szlifu cylinra, Remik kupił drodżdżówki, żeby mieć tackę, z której wycieliśmy uszczelkę i chłopcy uzdrowili mój motór. Potem przyjechał mój ojciec z zapasowym cylindrem po szlifie, Czwarty robił piony na WSK i ruszyliśmy w dalszą drogę. Gdzieś w okolicach Łęczycy WSK znów zaniemogła. Okazało się, że klin na wale się zmielił (mogliśmy go złożyć z opiłków, które pływały z oleju, ale łatwiej było zrobić nowy). Pomógł nam pan z gospodarstwa, który użyczył narzędzi. I znów dzielny mechanik Czwarty i szlifierz Remik naprawili WSKę. Dalej była już tylko droga, sprzęgło znikało mi z każdą chwilą, upał dawał się we znaki silnikowi, ale dzielnie dotarliśmy do celu... Karolina-WSK Powrót do domu też nie odbył się bez przygody. Po zatankowaniu kwik w Grójcu zamiast poprowadzić ekipę do miejscowości Mszczonów i skręcić w trasę S8 to skręciłem za Grójcem w S7 na Radom i Kraków. Po opamiętaniu się że coś nie tak (Czwarty stwierdził że możemy jechać gdziebądź bo i tak ma tydzień urlopu) postanowiliśmy przebijać się z okolic Broniszewa przez Przybyszew do Nowego Miasta nad Pilicą to była niezła jazda przez kilka skansenów zakończona śniadanio-obiadem-deserem w Nowym Mieście pod MiG-iem (17 lub 21). A dalej już z pełnymi brzuchami gnaliśmy do Rawy Mazowieckiej dalej na Brzeziny i Stryków. Po drodze wyprzedziliśmy Sokoła na lawecie (Tomka Panka). No i na koniec wskoczyliśmy na highway, hajłej * i szykiem typu rój do Goliny. W Golinie baton z biedronki i chłosta do domu. Czas trasy to 6h30m. Prędkość max. 90km/h z górki. Sławas Karolina zapomniała dodac o prawie "zaspawanym" łańcuchu (Grójec). Kąpiel w MIXOLU pomogła i dalej smigalismy! Maciej-Czwarty
|