(Oryginalny tekst z kroniki klubowej prowadzonej przez Kingę i Darka)
To! Wspaniałe niezapomniane dni, gdy załatwia się formalności typu: zgoda i ochrona policji, Kierownika Ośrodka Wypoczynkowego w Jankowie Dolnym, bieganie za tanią kiełbasą, zamawianie chleba, organizowanie nagród za wygrane konkurencje. Wreszcie Darek załatwił zupę. Panie ze Szkoły Podstawowej Nr 12 ugotowały wspaniałą wojskową grochówkę. Artykuły na zupę załatwiła Magda z Maciejem. Ziemniaki przywiózł Sławek. On też załatwił sprawy urzędowe. Nasz Prezes poważnie przejął się swoją rolą.
Część ludzi odpowiedzialna była za konkursy, dowóz drewna na sobotnie ognisko. Mogilno załatwiło piwo. Cena i smak tego napoju to jednak sprawa dyskusyjna ;)... Teraz parę słów na temat nagród. Nagrody były bardzo urozmaicone, czyli: piwo, narzędzia, dyplomy, piwo ;) itp... Każdy udzielał się w miarę swoich możliwości. Czasami organizatorzy musieli namawiać uczestników zlotu do udziału w konkurencjach ;). Przygotowania do całej imprezy rozpoczęły się w czwartek 3 czerwca. Chłopcy udekorowali bramę wjazdową.
Między drzewami Darek zawiesił reklamę zachodniego pisma motocyklowego - dzieło to mamy uwieńczone na zdjęciu. Jeżeli chodzi o dziewczyny - bo i takie należą do klubu ;) - to były bardzo cierpliwe. Zapisywały dane osobiste, markę motoru i przebyte kilometry w specjalnym zeszycie. Pobierały opłaty za wstęp i znaczki. Uczestników było dużo, nawet bardzo dużo - zabrakło nam znaczków (73 motocykle - 170 osób)... Weekend rozpoczął się od dużego piwka z dużą pianą i jazdą motocyklem bez kasku ;). Piwo lało się strumieniami, a paliwo potokami. W piątek zabawa skończyła się... w sobotę.
O godzinie 12.00 dnia sobotniego, po spożyciu olbrzymiej ilości kiełbasy i chleba, wyruszyliśmy na paradę. Mieliśmy własną ochronę, która towarzyszyła nam aż do ul.Łubińskiego przed MOK-iem. Tam mieszkańcy Gniezna wybrali najładniejszy motocykl. Później pojechaliśmy po zupę... a po powrocie wszyscy rzucili się na grochówkę jak głodny wilk na jałówkę ;)... Po obiedzie odbyły się konkurencje (niektóre z nich jak: "szukanie igły w stogu siana", "pchanie beczek", "ciągnięcie opony z pasażerem" odbyły się po raz pierwszy w Polsce!!!) - nagrody były atrakcyjne. Parda w Gnieźnie do zobaczenia za rok :)
Wieczorem było ognisko, rozdanie nagród i zalaminowanych przez Sławka dyplomów. Potem już tylko dobra zabawa przy ognisku i mały koncercik blusowy Rafała i Wojtka. Była pieczona kiełbasa i zupa chmielowa. Zabawa trwała aż do niedzieli. A w niedzielę: DO DOMU ! ... a co prasa o nas i o zlocie poczytajcie niżej: